Jak głęboka jest Twoja studnia powinności?

Piękna polska złocista jesień – uwielbiam. Liście na drzewach w magicznym stylu tańczą z wiatrem, a słońce próbuje dodać uroku i pikanterii, oświetlając co lepsze ruchy. Poranny upał jakby zelżał, a mojej głowie od razu uruchomiła się lawina myśli: „Powinnaś nosić cieplejszą kurtkę, zakrywającą nerki”. Emocje podgrzał kolejny tekst „Powinnaś zacząć lepiej się odżywiać (czytaj: jeść więcej mięsa, bo dodaje energii)”. Każda kolejna „powinność” przebijała o głowę poprzednią.

powinnaśByć może Ty również słyszysz podobne powinności, jak „powinnaś lepiej się odżywiać”, „powinnaś schudnąć/przytyć”, „powinnaś mieć już męża i dzieci”, powinnaś… powinnaś… powinnaś…

Postanowiłam przyjrzeć się tym myślom uważniej i podejść strategicznie do pozbycia się wszelkich „powinności” z głowy. Sprawdź, co z tego zadziała u Ciebie.

Skąd się biorą „powinności”?

Gdy rozmawiam na ten temat z moimi Klientkami, to okazuje się, że powinności są zazwyczaj głosem innej osoby np. mamy, babci, przyjaciółki, męża, czy szefa. Są to osoby w jakimś stopniu dla Ciebie ważne, z którymi masz bliską relację, stąd ich wypowiedzi mogą wywierać na Ciebie szczególny wpływ. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy jesteś wrażliwa na akceptację ze strony innych. Wówczas możesz robić to, czego od Ciebie oczekują, bo sprzeciw mógłby pozbawić Cię aprobaty zewnętrznej.

„Powinności” powstają również jako skutek porównywania się z innymi osobami, nawet nieświadomie np. przeglądając czasopisma kobiece, czy strony internetowe. Widzisz na nich piękne, zadbane, wymuskane kobiety, z uśmiechem nr 5, śnieżnobiałymi równymi zębami, opaloną skórą, w ekstra stylizacji i z zadbaną fryzurą. Zestawiając ten obrazek z tym, jak wyglądasz w chwili, gdy na niego patrzysz, możesz dojść do wniosku, że coś z Tobą nie tak i „powinnaś” wziąć się za siebie. Przecież tyle kobiet w czasopiśmie wygląda olśniewająco, a w tym towarzystwie tylko Ty jedna nie. O porównywaniu się pisałam w tym artykule. Inny przykład: spotykasz się z dawną znajomą, która opowiada Ci o swoim wspaniałym życiu, cudownym mężu, dwójce uroczych dzieci i na dodatek świetnie rozwijającej się karierze, a w raz z nią ekstra zarobkach. I znów wpadasz niczym śliwka w kompot i wyrzucasz sobie, że powinnaś…mieć inne, niż obecne, życie.

Czy powinność to obowiązek?

Myśląc o „powinnościach”, warto odróżnić je od obowiązków. Te drugie oznaczają konieczność postępowania w określony sposób, zrobienie czegoś, co jest wymagane, nakaz zewnętrzny (np. prawny). Z kolei „powinność” to w moim rozumieniu bardziej określenie, co byłoby dobrze, abyś zrobiła. I tutaj tkwi całe sedno – byłoby dobrze dla kogo? I po co?

Nie wiem, jak Ty, ja w określeniu „powinnaś” słyszę wyższość oceny rozmówcy, co jest dla Ciebie dobre. A skąd ta osoba może wiedzieć, co dla Ciebie, odrębnej jednostki społecznej jest najlepsze. To wiesz tylko Ty. Nawet osoba, która zna Cię na wylot, może nie wiedzieć do końca, co siedzi w Twojej głowie, emocjach i pragnieniach dotyczących teraźniejszości i przyszłości. Dlaczego niby pismo, strona w Internecie, którą przeglądasz miałyby dyktować Ci swoje standardy (często zresztą wyśrubowane).

Stosowanie powinności może być też formą manipulacji, sposobem, by coś na Tobie wymóc. Na przykład przychodzi do Ciebie przyjaciółka i mówi, że powinnaś pożyczyć jej pieniądze i tym samym jej pomóc, bo przecież jesteś jej przyjaciółką. Taki komunikat może być silnym uderzeniem, bowiem ta osoba dąży do tego, byś w imię Waszej relacji wzięła na siebie jej problem. Owszem jesteś jej przyjaciółką, lecz zestawienie tego z „powinnością” budzi moje zastanowienie.

Jakie są konsekwencje stosowania się do „powinności”?

To pewnie sama wiesz najlepiej, jeśli „powinności” świdrują w Twojej głowie. Stres, ciągłe niezadowolenie z siebie, wyrzucanie sobie, że nie postępujesz zgodnie z „powinnościami”.

Naśladowanie innych i życie według ich oczekiwań prowadzi do frustracji i braku satysfakcji ze swojego życia. Odbiera Ci wrażenie, że to Ty jesteś panią swojego życia.

Jak pozbyć się „powinności” ze swojej głowy?

Przede wszystkim zastanów się, co czego Ty sama chcesz dla siebie. Czy naprawdę jest to dla Ciebie dobry moment życiowy, by wyjść za mąż, urodzić dzieci, zmienić wygląd, pracę, miejsce zamieszkania itp. Odkryj swój kierunek działania, bez oglądania się na innych. Wtedy będzie to prawdziwie Twoje i nie będziesz poddawała się „powinnościom”.

Wiesz, że nie dogodzisz wszystkim. Za chwilę pojawi się kolejna osoba, która wskaże Ci, że coś powinnaś. A jeśli nie zrobisz tego, to co? Zakładam, że jesteś osobą dorosłą i w związku z tym masz pełne prawo decydować sama o sobie. Zawsze możesz dokonać wyboru – czy naprawdę chcesz to zrobić, czy to jest dla Ciebie dobre, czy doprowadzi Cię do miejsca, w którym chcesz się znaleźć?

Gdy druga osoba mówi Ci, co powinnaś, możesz odpowiedzieć spokojnie i stanowczo np. „Zastanowię się nad tym”, „Szanuję Twoja troskę.”, „Zaufaj mi, wiem, co jest dla mnie dobre.” lub uprzejmie zapytać „Co powoduje, że ma to dla Ciebie takie znaczenie?”.

Ćwiczenie dla Ciebie

Weź do ręki kartkę i długopis – lub otwórz załączony plik.

Wypisz na kartce wszystko to, co słyszysz w swojej głowie, że „powinnaś”.

Odkryj, czyje są to słowa? Kto tak twierdzi, że powinnaś?

A Ty sama – co o tym myślisz?

Zastanów się nad każdą kwestią oddzielnie i znajdź odpowiedź na pytanie „co będzie, jeśli nie zadziałam zgodnie z tym, co „powinnam”?

Co z tego naprawdę wybierasz? Co z tego CHCESZ?

Ciekawa jestem, jak to u Ciebie zadziała. Bardzo chętnie przeczytam Twój komentarz pod artykułem.

Zapisz się na Inspirujący Newsletter

 

12 thoughts on “Jak głęboka jest Twoja studnia powinności?

  1. Jadwiga - Laboratorium Zmieniacza says:

    Poruszyłaś znów bardzo ważny temat, który łączy się również z perfekcjonizmem. O systemie powinności również rozmawiam z uczestnikami swoich zajęć i robimy ćwiczenie, w którym poszukujemy słów przywracających sprawczość w nasze ręce :) Czasem jak człowiek nie zdaje sobie sprawy z własnych wartości i celów, to skrzętnie wykonuje plan kogoś innego.

    P.S. O za krótkiej kurtce to słuchałam przez całe liceum ;))))

    • Marta Jagodzińska says:

      Jadwigo, dziękuję za Twoją wypowiedź. Jako Ekspertka od radzenia sobie z perfekcjonizmem, czy możesz napisać jak Ci się to łączy z perfekcjonizmem? Chodzi mi o te głosy „powinnaś”, które pochodzą od innych np. „powinnaś mieć męża/dzieci/inną pracę”.

  2. renata says:

    Jeden z lepszych Pani artykułów. Najbardziej trafiło do mnie stwierdzenie, że za chwilę pojawi się kolejna osoba, która będzie mi mówiła, że coś powinnam. Dziękuję za te mądre słowa

    • Marta Jagodzińska says:

      Renato, cieszę się, że artykuł pomieszał nieco w Twoim myśleniu i być może pobudził do nieco innego działania. W każdym razie mocno trzymam za Ciebie kciuki :)

  3. Monika Myszka-Wieczerzak says:

    Marto, ważny temat poruszyłaś. Czasem nie zdajemy sobie nawet sprawy, jakich słów używamy i jak to wpływa nas nasze życie. Kolejnym, obok „powinnaś”, jest to „muszę”. Ostatnio często łapię się na tym i staram się przeformułowywać na „chcę”. „Chcę ugotować obiad. Chcę wziąć prysznic. Chcę zrobić zakupy. Chcę wysłać maila itd.” Pozdrawiam ciepło!

    • Marta Jagodzińska says:

      Moniko, dotknęłaś równie ważnego tematu – „muszę”. Dla mnie to trochę inny temat, choć pokrewny. Możliwe, że napiszę o tym oddzielny artykuł. Bo „muszę” bardziej wynika z nas samych, a „powinnam/ś” od innych. Bo, czy musisz ugotować obiad, musisz wziąć prysznic, zrobić zakupy itd? Fajnie, że starasz się to przeformułować na „chcę”. Niby niewielka zmiana (raptem inne słowo), a w rozumieniu znaaaacząca różnica. Dziękuję, że napisałaś :)

  4. Magdalena Rolnik says:

    To naprawdę bardzo ważne, żeby słuchać tylko siebie. Często te „powinnaś” się zmieniają (mama Ci mówi – powinnaś schudnąć, a jak schudniesz, ta sama mama mówi, że jesteś już za chuda i powinnaś przytyć).
    Już dawno zdałam sobie sprawę, że moje życie jest najmojsze i nikomu nic do tego co powinnam, a co nie. Jeśli ktoś mi tak mówi, zawsze pytam – w jakim celu? Po co? Co mnie osobiście czy moim najbliższym to da? Zazwyczaj na tym pytaniu dyskusja się kończy :D
    Nic nie muszę i nic nie powinnam. Polecam takie podejście każdej kobiecie :D

    • Marta Jagodzińska says:

      Magdo, dziękuję za Twoje słowa. Gratuluję Ci podejścia – właśnie o to chodzi, by słuchać siebie i przeżyć SWOJE życie po swojemu :)

  5. Vitafem says:

    Racja, wiemy, że „powinnam” ale czy wiemy czego tak naprawdę chcemy? Czy będziemy żyć swoim czy cudzym życiem. Każdy powinien raz na jakiś czas usiąść i zastanowić się w jakim kierunku zmierza jego życie, czy to jest to czego chce a nie co powinien.

    • Marta Jagodzińska says:

      Kasiu, właśnie w tym duchu jest artykuł :) Warto jest określić „Czego JA tak naprawdę chcę?”. Czy każdy powinien to zrobić? Niekoniecznie – zostawiam to jako wybór.

  6. Esencja says:

    Czy jestem szczęściarą? Właśnie uświadomiłaś mi, że jestem osobą wolną od „powinności”, które narzuca mi otoczenie, a w szczególności bliscy. Sama wiem co powinnam i bardzo często (może nawet zbyt często) powtarzam sobie, co powinnam zrobić czy osiągnąć, ale cieszę się, że nie mam bolesnych i irytujących nacisków z zewnątrz. Poza tym w moim odczuciu, moje „powinnam” oznacza to czego chcę i pragnę. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i nawet swoje obowiązki traktuję jak przyjemność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *